Przyszłość kryje się w \”chmurach\”

Udostępnione w Firma , Microsoft 0 komentarzy
\"Technologia

Jeśli słyszmy lub widzimy słowo „komputer”, od razu staje nam przed oczyma monitor, klawiatura, myszka i oczywiście obudowa, skrywająca komponenty naszej maszyny. Jednak za kilkanaście – a może nawet już za kilka lat – ten „domyślny widok” może ulec dość sporej zmianie. Wszystko dzięki technologii „chmury”.

Technologia ta zaczyna zdobywać sobie coraz większe uznanie zarówno producentów aplikacji, jak też i  samego sprzętu. A to dopiero początek… O możliwości przechowywania danych na serwerach zewnętrznych (czyli „chmurach” właśnie), każdy, kto śledzi nowinki ze świata IT, słyszał już dawno. Jednak póki co jest to raczej rzadkie rozwiązanie i nadal wolimy mieć twardy dysk, a na nim zdjęcia z wakacji, niż posiadać dostęp do miejsca gdzieś tam w sieci, gdzie owe fotki będziemy magazynować. Tymczasem najwięksi gracze na rynku komputerów (jak Microsoft czy Apple) zaczynają coraz bardziej promować właśnie to drugie rozwiązanie. Moim zdaniem to dopiero początek bardzo dużych zmian, na końcu których zostanie nam tylko… klawiatura. Dlaczego?

\"Chmury

Już dziś możemy nabyć komputer z minimalnej wielkości dyskiem twardym, gdzie miejsca starczy ledwie na system. Wystarczy podpiąć się do sieci i już możemy wszystko, co chcemy, zapisywać na serwerach o wysokiej przepustowości transferu danych i dysponujących gigabajtami wolnego miejsca, które nigdy się nie wyczerpie. A gdyby tak pójść krok dalej i zlikwidować dysk fizyczny, a system nabywać również wirtualnie? W sklepie kupujemy komputer, podajemy nasze IP, a pod wetknięciu kabelka połączenia sieciowego (albo uruchomieniu karty Wi-Fi)  komputer błyskawicznie łączy się z serwerem, gdzie znajduje się zakupiony przez nas system operacyjny, już zainstalowany, skonfigurowany i gotowy do użycia. Różnicy praktycznie nie odczuwamy żadnej – oczywiście do czasu, gdy nagle nie nastąpi przerwa w dostawie Internetu. W ten sam sposób moglibyśmy nabywać kartę graficzną i dźwiękową również. W „chmurze” kryłyby się parametry sprzętu, za jaki zapłaciliśmy i na tej podstawie na ekranie monitora były wyświetlany obraz oraz jakość przesyłanego dźwięku.

Odpadają nam wówczas takie rzeczy jak obudowa, płyta główna, zasilacz, kable i inne peryferia. Co więcej – nawet potrzeba posiadania monitora stałaby się tylko dziwna zachcianką. Zauważmy, że już dziś telewizory nowej generacji mają połączenie z siecią (jak np. seria Bravia od Sony) i bez problemu zyskujemy dzięki nim dostęp do popularnych serwisów, jak YouTube, Facebook i inne. Dlaczego by nie rozszerzyć to i na dalsze działania, nie tylko związane z siecią?

\"TV

Można teraz zadać pytanie – czy to tylko optymistyczne prognozowanie przyszłości, czy też wnioski oparte na twardych faktach? Raczej to drugie. Już w marcu zeszłego roku Steve Ballimer, barwny CEO Microsoftu, zapowiedział, że w najbliższych latach aż 90% pracowników firmy skupi się na badaniu i rozwijaniu technologii „chmur”. W tym zaś roku pierwszy, dość nieśmiały krok w tym kierunku wykonało Apple, oferując swoim użytkownikom usługę iCloud. Natomiast ze strony producentów telewizorów również zauważa się tendencję do coraz większej integracji z siecią, czego dobrym przykładem usługa VOD (Video on demand, czyli Wideo na żądania), którą znają choćby posiadacze Cyfrowego Polsatu. Podobnie działa także platforma IPLA, na której możemy oglądać płatne i bezpłatne programy TV.

Wniosek? Najważniejszy jest ekran – cała reszta może być ukryta gdzieś w wirtualnej chmurze. Oto XXI wiek. Jednak w „chmurach” kryć się mogą zagrożenia, ale to temat na osobny wpis.

Napisany przez Jarosław Prochal   @   5 lipca 2011 0 komentarzy
Tagi : , , , , ,

0 Komentarzy

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Zostaw komentarz

Poprzedni wpis
«
Następny wpis
»